Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/do-postawic.suwalki.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
– Jeśli to moja matka, powiedz, że wyszedłem. Zadzwonię do niej

najlepsza zabawa na świecie. – Chcesz chyba ładnie wyglądać? Zaraz

– Jeśli to moja matka, powiedz, że wyszedłem. Zadzwonię do niej

znak. – Motel z restauracją. Stacja benzynowa. Właśnie o to chodziło,
musi o tym pamiętać. A teraz nie ma czasu na
i obdzierać moje zdobycze ze skóry.
Julianna przyglądała się temu z nabożeństwem.
kostiumie pobiegła do wody za Theo i Freyą, trzymając chłopców za
Czy ta kobieta też uważała, że jest żałosna?
– Och, Theo... Lily... ja... – wyjąkała.
od piżamy.
z nią miałoby być inaczej? Teraz na pewno zaśmiewa
stopień pokonywał z takim namaszczeniem, że Laura zaczęła
Laura uniosła się wolno, wpatrując się w jego wyciągniętą
Pojadę.
-Cholera, Lauro, dobrze wiesz, że nie mogę!
- Sama nie mogę uwierzyć, że wylałam jej poncz

nie miała siły. Płuca domagały się tlenu.

– Ciekawe dlaczego.
czytać między wierszami. Policja z Los Angeles obawia się, że wrócił morderca sióstr
Jasne.
popełnił wielkiego błędu, przyjeżdżając do Los Angeles. Po pierwsze, rozdrażnił żonę. Po
189
Nalała sobie herbaty, przeszła do saloniku, włączyła komputer, zalogowała się do
– Więc?
- Nie zrobiłabyś nic, co zaszkodziłoby śledztwu? - zapytał. - Co takiego? - zapytała gwałtownie. - Słyszałaś, co powiedziałem. - Pieprz się, Reed. Wiesz, jaka jestem. - W tym właśnie problem. - Wstał i poczuł, jak Sylvie zmraża go swoim spojrzeniem. - Naginasz zasady bardziej niż ja. Spojrzała na zegarek. - Muszę wyjść. Jest sobota. Przegapiłam mecz pitki nożnej, w którym gra moja córka. Nie pierwszy raz. - Glina nie ma weekendów. - Za to ma bajeczną pensję, wysokie premie i jest sławniejszy niż gwiazdy rocka - odparowała. - Dzwoniła do mnie Madonna, chciała się zamienić. Właśnie się nad tym zastanawiam. Powiedziałam, że oddzwonię. Reed roześmiał się. Poszedł do swojego gabinetu, zastanawiając się, co psychiatra powiedziałby o jego partnerce. Albo o pani Bandeaux, jeśli to, co mówiła Morrisette, było prawdą. Próbował nie myśleć o Caitlyn Bandeaux jak o głównej podejrzanej, ale przeczucie, że jest w tę sprawę zamieszana, nie chciało go opuścić. Od służącej Bandeaux dowiedział się, że Caitlyn, porzucona przez męża czy nie, była częstym gościem w jego domu. Kiedyś tam mieszkała i pewnie wciąż miała klucze, bo Bandeaux nie zmienił zamków. Jeśli wierzyć kieliszkom w zmywarce, tamtej nocy w domu Bandeaux była kobieta; różowa szminka przypominała tę, którą miała dzisiaj na ustach Caitlyn, ale może to zwykły zbieg okoliczności. Bez dokładnego badania trudno stwierdzić. Istnieją setki odcieni różowych szminek, albo nawet tysiące. Najważniejsze, że nie miała wiarygodnego alibi. Dzisiaj rano wydawało mu się, że jest w szoku i przeżywa stratę męża, ale też że coś ukrywa, jakąś tajemnicę. Pracując w policji w San Francisco, wiele razy widział, jak ludzie kłamią, i umiał to rozpoznać. Ale to mogło być samobójstwo, mimo wszystko. Włączył lampkę na biurku. Postawiłby swoją miesięczną pensję na to, że Caitlyn Montgomery nie przeszłaby pozytywnie testu na wariografie. Kłamała na temat tego, co wydarzyło się zeszłej nocy; Reed był tego pewien. Musiał tylko dowiedzieć się, dlaczego. Rozdział 6 Zadzwonił telefon. Caitlyn pomyślała, że to może Kelly, i popędziła do kuchni. Omal nie wpadła na Oskara, chwyciła słuchawkę i zauważyła, że na ekranie nie wyświetliło się żadne imię ani numer dzwoniącego. - Słucham? - Dzień dobry. Czy rozmawiam z Caitlyn Bandeaux? - zapytał nieznajomy kobiecy głos. Caitlyn wyprostowała się, czujna i spięta. - Tak, słucham. - Cieszę się, że panią zastałam. - Głos brzmiał przyjaźnie. Wesoło. Podejrzanie. To nie był odpowiedni dzień ani na wesołość, ani na podlizujące się nieznajome głosy. - Nazywam się Nikki Gillette, pracuję dla „Savannah Sentinel”. Wiem, przez co pani teraz przechodzi, proszę przyjąć moje kondolencje z powodu śmierci męża.
– Ale nie na tyle, by się zmieniła.
– To był wypadek – żachnęła się Dawn. – To cios poniżej pasa, nawet jak na ciebie.
Hayes przyjechał z Rivą Martinez, która żartowała, że wybrał sobie najgorszy moment,
tajemnice, nie wiesz nawet, kim jestem?
dalej szczupły biegacz odpoczywał pochylony, z dłońmi na kolanach. Dalej, bliżej krańca,
– Co się stało, do cholery? – warknął Montoya. Bentz mu wytłumaczył.
gromadziła ciepło szybciej niż bateria słoneczna na Saharze. Wyjechał z parkingu, skierował

©2019 do-postawic.suwalki.pl - Split Template by One Page Love